koniec
Zapraszam tutaj i zamykam ksiazke. Raz na zawsze.
bezsennanoc 2005-02-06 17:34:56
skomentuj (9)
zlomowisko.
Serdecznie witam na swoim malym, prywatnym zlomowisku. Tu przedmioty ozywaja i pragna milosci bardziej niz pragnie jakikolwiek czlowiek. Bardziej niz ja. Tanie, potargane zaslony, znalezione gdzies daleko i dawno, kolysza sie do rytmu, a metalowe dzwoneczki (ukradla je Jagowa dziewczynka)ruszone przez wiatr odbijaja sie o siebie i wydaja pezyjemny dzwiek. Zamykam oczy. Mam takze kilka swieczek, popsuta latarke i mprzemoczony zeszyt. Jestem silna, samowystarczalna i juz nic nie potrzebuje. Przytupuje noga, nadal z zamknietymi oczami, starajac sie pocieszyc. Przeczesuje dlonia wlosy- sa dzis ladne i miekkie. Wiem o tym tylko ja. Tylko ja ich dotykam. Nastapila chwilowa zamiana rol. Zjadaja mnie ksiazki podczas gdy to ja mialam je zjadac i trawic jedna za druga. Wiec siedze rozkojarzona, bo zgubilam gdzies swoj swiat i zyje na bialych, pustych kartkach. Znow szkola, znow brak czasu.
bezsennanoc 2005-01-30 21:47:47
skomentuj (5)
z legend zywych wlosow.
Obudzilam sie dzis szczesliwa. Szczesliwa bez powodu bo przeciez kilka ostatnich dni polegalo na tlumieniu bolu i zlosci. Lecz ja sobie radze. Skutecznie poradze sobie z kazdym psychicznym niezadowoleniem. A i swiat kocha Kasie dobra i wesola, Kasia smutna to Kasia zla, bo Kasia zla nie zasmieje sie i nie pocieszy. Ah, i ja sobie wytykam egoizm?
Moj swiat przygniotly ksiazki, pamietniki, zeszyty do opowiadan, ktore ostatnio pozostaja nietkniete. Wymyslone postacie czekaja na kolejne kroki mojego dlugopisu po kartce w kratke, aby wreszcie mogly sie poruszyc. Natomiast ja siedze i glaskam swojego niewidzialnego kota, mruczacego pod kazdym dotykiem mojej czulej dla niego, tylko i wylacznie reki. Opowiadam sobie i innym bajki pt."Kiedy juz bede duza". Usmiecham sie skoro i ja i inni wola Kasie usmiechnieta. Chociaz wiem ze niedlugo stanie sie to meczace. I targaja mna mysli i plany. I radosc rozrywa bo przez te dwa tygodnie mozemy poczuc sie wolni, wolni, wolni.
Nie moja wina jest ze moje wlosy ozywaja i chca mnie poddusic. Przyklejaja sie do mojej szyji jak pajeczyna, lecz mi to nie przeszkadza: z wlosami na twarzy choc troche cieplej w taki mroz na dworze. Przeprosilam sie z przedmiotami w swoim domu i znow wszyscy sie kochamy.
Opeth- a fair judgement.
bezsennanoc 2005-01-18 09:31:51
skomentuj (6)
z wiatrem.
Pije sok pomaranczowy w osmiokatnej szklance i tak oto moj usmiech ze wczoraj troche przygasl. Latam. W gruncie rzeczy potrafie latac. Wiec przelatuje nad mijajacym rokiem, bez podsumowywan, bez rozpaczy, bez zalu. Tylko rzuce okiem na filmy ze soba w roli glownej, nie analizujac, nie angazujac sie zbytnio. Z dystansem. Przeciez nie bylo zle.
Mam na ustach smietane z maminej kawy. Mysli przelatuja przez glowe i wplatuja sie w rzesy. Moje wargi odsuwaja sie od pocalunkow wspomnien- dziwne, przeciez lubie wspomnienia. Au revoir 2004!
bezsennanoc 2004-12-31 10:34:13
skomentuj (8)
ograniczenie.
Moje cialo tanczy dzis przybite do sciany. Wdycham zapach swoich wlosow. Moj nadgarstek cieszy sie drewnianymi koralikami, ktorych nie mialby gdyby zle palce nie postanowily otworzyc szufady i przywlaszczyc je sobie. Moje klamiace usta sprecyzowaly pytanie. Nie potrzebowaly odpowiedzi- Moge, prawda? Moglam.
Nerwowo bladze dlonia po szaliku. Polamane paznokcie lamia sie jeszcze bardziej na ciemno-zielonej welnie. Za chwile pewnie zje mnie poczucie mojego strasznego ograniczenia. Zimy nie ma. Zi-my-nie-ma. Wybijam na podlodze rytm tych slow. A jednak nie wszystko moge zmienic.
Odkad pamietam po kazdych swietach ogarnial mnie smutek ze to juz koniec. Natomiast te skonczyly sie jeszcze szybciej niz poprzednie a do pelnego ich przezycia bylo mi potrzeba tylko sniegu. Sniegu nie ma nadal. Moze ktos chcialby posluchac ze mna mojego Musaeum Esotericum, ktorego szukalam caly zeszly rok az w koncu znalazlam pod choinka? Slucham sama. Sama ide na spacer, sama do siebie mowie, sama na siebie sie zloszcze, sama siedze w pokoju, sama pije kawe i herbate. To nic...
bezsennanoc 2004-12-29 10:30:42
skomentuj (9)
zza mgly, zza szarego kapelusza.
Mam zaszczyt przedstawic nowa pore roku. Pore zimno-letnio-szara, niezdecydowana i psychodeliczna. Haobsje. Haobsja wtyka w swe dlugie, szare, mglane wlosy podgnile i suche liscie. Unosi delikatnie kaciki ust, aby chwile pozniej ponownie je wykrzywic. Zazwyczaj twarz ma wroga lub obojetna. Smutna, gdy nikt nie widzi. Haobsja miota sie gdzies pomiedzy Zima a Jesienia. Tak naprawde nie wie kim wolalaby byc. Wychyla swe naprzemian zimne i cieple rece zza mgly, ktora towarzyszy ponurym dnia uwiezionym w Haobsji. Chcialaby byc lubiana, chciala abysmy ja uwielbiali i cieszyli sie z jej nadejscia. Przeciez jest w sam raz- ani zimno, ani cieplo. Nawet kaluze zamarzaja tylko na chwile. Haobsja ubiera sie w lekko oszroniona, szara sukienke ozdobiona odmarzajacymi soplami lodu. Teraz troche przemoczona. Pewnie niewygodnie jej w tak wilgotnym, niebudzacym podziwu stroju. Rzadam zwrocenia Zimy, tymczasem ona nadal wiezi czas w swoim niezdecydowaniu.
A chciala byc taka piekna.
Nie ma sniegu, optymizm wygasa momentami, bo przyszla pora oddac nadzieje. Nadchodzi straaszna epidemia grypy, wiec zlapalam w rece pierwsza lepsza okazje na nie chodzenie do szkoly. Leze pod kocem, pije herbate i kawe, czytam, pisze, oglupiam sie ogladajac tv. Siedze sama i nawet czarna herbate wypilam sama nie majac sie z kim podzielic (a tak bardzo chcialam). Pale swieczki, bawie sie liscmi z jesieni i przygladam sie kasztana. Sniegu! Miala byc piekna zima, pelna radosci. Mialam tak jak w zeszlym roku wracac przemoczona do domu i pic herbate z Jaga. Ani jedno ani drugie? Ani trzecie oczywiscie..
bezsennanoc 2004-12-08 20:03:02
skomentuj (9)
na sznureczkach.
Nadzieja ladnie sie usmiecha. Wiec odchyl glowe do tylu, tak samo jak ona i rozchyl wargi, niech pokoj wypelni sie smiechem. Chociaz znowu jest zimno, chociaz na stoliku stoja resztki zle zapazonej herbaty, ktora tak naprawde Ci nie smakowala, usmiechnij sie. Dni sa wierszem o parzystych rymach. Recytowanym w rytm glebokiedo uzaleznienia od optymizmu.
Troche przesadzam z uczuciami w szafie, z ludzmi na wieszakach, ludzmi na sznureczkach, z tanczacymi dlonmi. Czasami podbiegam do szafy i trzymam drzwi aby nie dac wyjsc Prawdzie. Prawda zlosci sie ze ja zamykam. Budzi sie na przekor innym, na przekor mi, ale klamstwa sa latwiejsze. Klamstwa sa lekkie i zwiewne, ladnie dopasowywuja sie do ksztaltu reki i nie zloszcza sie gdy wbijasz w nie paznokcie. Wiec ide ciagnac za soba klamstwo na smyczy, zeby innym bylo lepiej, zeby mi bylo lzej.
A mialam sie uczyc historii. Mialam siedziec grzecznie w swoim cieplym pokoju (pisac po scianie tez nie powinnam), nie myslec za duzo i nie gdybac. Biedna, nieslowna dziewczynko.
Nosze pytania w pudelku, staje na taborecie i opieram palce na najwyzszej polce orzechowej szafy. Przgladam ksiazki jedna po drugiej. Nie wiedzialam ze tam jest tak ciekawie.
Jutro kolejny piatek, Pojade do Chrzowa, do babci, do Chopina i do pianina. Pojade przejsc sie po ulicy wolnosci i poudawac ze to moje miasto. Za duzo nostalgii w ostatnich dniach. Lecz na ta chwile jestem szczesliwa.
bezsennanoc 2004-12-02 22:08:54
skomentuj (5)
lay by me
thx for Soft-Angel.
kontakt?
gadu-gadu: 1984056
mail: sachmet6@interia.pl